Dwadzieścia lat temu przyjechałem do Wielkiej Brytanii z Polski z 500 funtami w kieszeni, słabą znajomością angielskiego i bez żadnego planu.
Niedawno opowiedziałem historię tych dwóch dekad w krótkim filmie. To opowieść, w której, jak sądzę, wielu członków naszej społeczności może odnaleźć cząstkę siebie.
Oto moja historia, moimi własnymi słowami:

Wyjazd, który wszystko zaczął
"Miałem przy sobie około 500 funtów, słabą znajomość angielskiego, żadnego planu biznesowego, żadnej sieci kontaktów i żadnego pojęcia, jak będzie wyglądać moja przyszłość."
Podobnie jak wielu ludzi, którzy przenoszą się do nowego kraju w poszukiwaniu szans, wierzyłem wtedy, że sukces przyjdzie dzięki ciężkiej pracy, zdobywaniu doświadczenia i znalezieniu odpowiedniej pracy. Nie wiedziałem jeszcze, że najważniejszą rzeczą, jaką zbuduję w ciągu następnych dwudziestu lat, wcale nie będzie firma.
Będą to relacje. I to właśnie one zbudują wszystko inne.
Zwolnienie, kredyt hipoteczny i dziecko w drodze
Trzy lata po przyjeździe, w 2009 roku, uderzył kryzys finansowy. Straciłem pracę. Zaledwie miesiąc wcześniej podpisałem umowę kredytu hipotecznego. Miesiąc później moja żona powiedziała mi, że jest w ciąży.
"Nagle nie martwiłem się już tylko o siebie. Martwiłem się o to, jak zapewnić byt swojej rodzinie."
Wysyłałem CV. Odpowiedzi przychodziło niewiele. Jak dziś to wspominam, był to jeden z najbardziej stresujących okresów w moim życiu, ale też jeden z najważniejszych, bo nauczył mnie lekcji, która ukształtowała wszystko, co przyszło później:
"Okazje rzadko biorą się z wysyłania kolejnego CV. Biorą się z ludzi. Z rozmów, które prowadzisz. Z relacji, które budujesz. Ze społeczności, do których należysz."
Od jednego wydarzenia do społeczności
Mniej więcej w tym czasie zaangażowałem się w działalność Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej i zostałem poproszony o zorganizowanie wydarzenia. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, co robię. Wydarzenie jednak się odbyło, a gdy dobiegło końca, ludzie zadali mi proste pytanie: "Kiedy następne?"
To pytanie było początkiem wszystkiego. Jedno wydarzenie zamieniło się w kolejne, potem w następne, aż w końcu powstał Polish Business Link. Później z tej samej potrzeby narodziło się Edinburgh Connections.
"Nigdy nie zamierzałem budować społeczności. Po prostu słuchałem tego, czego ludzie potrzebowali. Biznes pojawił się sam."
Rozwiązanie własnego problemu doprowadziło do powstania AutomateNow
Wraz z rozwojem społeczności rosła też liczba spraw administracyjnych: członkostwa, wydarzenia, faktury, e-maile, płatności i tysiące kontaktów. Przetestowałem pięć różnych systemów CRM, zanim zdecydowałem się na HubSpot. W czasie pandemii COVID poświęciłem mnóstwo godzin na naukę tej platformy, po prostu po to, by utrzymać w ruchu własną organizację.
Wtedy inni członkowie społeczności zaczęli zadawać mi to samo pytanie, które kiedyś sam sobie zadałem: czy mógłbym pomóc im zrobić to samo? To pytanie dało początek AutomateNow, firmie, która dziś pomaga przedsiębiorstwom czerpać realną wartość z HubSpot i wdrażać technologię w praktyczny, przemyślany sposób.
"Nie próbowałem stać się firmą technologiczną. Po prostu próbowałem uporządkować własny biznes."
Niepewność nie jest niczym nowym
Dziś moje refleksje często wracają do niepewności, jaką wielu przedsiębiorców odczuwa wobec sztucznej inteligencji. Widziałem już taki niepokój wcześniej: podczas kryzysu finansowego i ponownie w czasie pandemii COVID. Za każdym razem prawdziwe wyzwanie okazywało się jednak to samo:
"Nauczyłem się, że sama technologia nigdy nie jest prawdziwym wyzwaniem. Wyzwaniem jest nasza gotowość do adaptacji.
Trzy rzeczy do zrobienia w tym tygodniu
Na koniec chcę zostawić trzy proste, praktyczne wyzwania dla każdego, kto tego słucha:
- Zrób przegląd swojej sieci kontaktów. Zadaj sobie pytanie, kim jest pięć osób, które pomagają ci się rozwijać, i komu ty pomagasz w zamian. Skontaktuj się w tym tygodniu z trzema osobami, choćby tylko po to, by odnowić kontakt.
- Słuchaj, zanim zaczniesz sprzedawać. Zapytaj swoich klientów, jakie jest ich największe wyzwanie w tej chwili. Twoja kolejna okazja może kryć się właśnie w tej odpowiedzi.
- Otwórz się wcześniej na zmiany. Nie czekaj, aż zmiana zostanie ci narzucona. Eksperymentuj wcześniej, zachowaj ciekawość i nie przestawaj się uczyć.
Zbieraj rozmowy, nie wizytówki
Moja ostatnia prośba to coś, do czego zachęcam każdego członka PBLINK podczas naszych wydarzeń. Mówię wówczas:
"Kiedy dziś opuścicie tę salę, nie zbierajcie wizytówek. Zbierajcie rozmowy. Znajdźcie jedną osobę, której nie znacie. Zapytajcie o jej historię. Zapytajcie, z jakim wyzwaniem się mierzy. Zapytajcie, jak możecie pomóc."
Dwadzieścia lat po przyjeździe z 500 funtami i bez żadnej sieci kontaktów prowadzę dziś firmy, społeczności i wspaniały zespół. Jak sam się przekonałem, największą różnicę nigdy nie stanowiły pieniądze, technologia ani kwalifikacje.
"To byli ludzie."





